• Wpisów:7
  • Średnio co: 305 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 00:54
  • Licznik odwiedzin:1 849 / 2448 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czy ktos z was, kiedykolwiek zastanawiał się jakie to piękne uczucie komus pomagać?
Czasem nawet nie potrzeba niczego wiecej niż odrobiny wdziecznośći, za tą mase niezręcznych sytuacji i trudów wystarczyła by mi chwila szczerosci.
Może kiedyś będę mogł, potrafił coś w ludziach zmieniać, pokazac im ich lepsza strone...
 

 
Siedze tak, a właściwie to leże i drże gdy o tym myśle. Tak wielka chęć pomagania, a gdy juz sie wydaje ze sie udalo komus pomoc wtedy zapominam jak... pamietam tylko to, ze rozmawialem ale nie mogę przywołac uczucia ,ktore zawsze mi towarzyszy gdy ktos prowadzi ze mna rozmowe. Pragnąc rozwiązania tego całego zła otulajacego człowieka. Nie wiem jak to robie, ale musze to rozgrysc moze wtedy bede mogl lepiej pomagac. Moze to tylko rozmowa, moze daje rady albo napawam nadzieja. Nie wiem. Wiem tylko , ze jakos zdaza mi sie pomagac. Z tego co zauważyłem, podswiadomie zachowanie troche mi sie zmiena gdy przebywam z kims kto oczekuje odemnie jakiegos ratunku, ablo raczej pomocy, ratunek to zbyt mocne słowo na to co zdaza mi sie robic.
Zasne chyba dopiero z wyczerpania, bo serce nadal za mocno bije. Moze jednak cos sie uspokoi.
Problemy i emocje negatywne innych ludzi sa cholernie przytlaczajace ale jednak gdy uda sie komus pozbyc chociaz na jakis czas problemow, nie musze miec podziekowania moge byc nawet odtracony... i tak zawsze dostaje tego czegos co pozwala mi dluzej sciagac na siebie te negatywy, czasem niewiem co robic, niewiem jak sie czuc... brzmi smiesznie. Czasem myśle... gdyby nie ta swiadomosc ze ktos chociaz na czas rozmowy mi zaufał, ze komus zyje sie troszke lepiej. Gdyby nie to... to juz dawno bym wysiadł z tego pociągu... rozpierzchl, rozmył.
To jest szalone, ale wystarczy na krotka chwile podarowac komus miłosci odłamek, heh.
Wiecej wiary we własne siły, bo zawsze przyjdzie ktos, kto pokaze Ci to czego szukasz.
 

 
Już trochę sobie odetchnołem... Wczoraj w nocy wróciłem z krakowskiego konwentu fanów M&A. Było genialnie. Nieźle się narobiłem jako helper( wolontatriusz ) ale było warto i nie zamierzam zrezygnować z helpowania. Nie tyczy się to konwentów, które znajdują się za daleko. Bo do Warszawy jednak mam parę ładnych godzinek pociągiem i dzień przed konwentem nie mógłbym się zjawić. Kolejny konwent na celowniku to Hellcon właśnie z Warszawy i niestety tam helpować nie będę.

Chyba każdy tak ma,czerpie radość z pomagania... Najwięcej przyjemności daje pomoc gdy dajemy z siebie jak najwięcej.

Hmm...

Niestety. Tak w inną stronę, nie zawsze pomoc daję satysfakcję przynajmniej nie pełną.Mało jest osób, które totalnie bezinteresownie pomogą. Nawet jeśli ktoś mówi, że nic nie chce w zamian.
Taka osoba za pomoc oczekuję chociaż iskierkę ciepła czasem chodzi tylko o zwykły uśmiech lub słowo dziękuję . Nie wiem do końca jak tu jest ze mną. Uważam ,że czasami potrafię zrobić coś totalnie bezinteresownie ale jednak drzemie we mnie chytry materialista i i niekiedy spodziewam się tego uśmiechu czy przytulenia.
W sumie wszystko się sprowadza do tego, że każdy szuka tej czułości zakichanej... Chłopak u dziewczyny, córka u rodziców czy obcy od obcego...

Tylko w takim razie skąd się biorą różne wojny... kłótnie i konflikty...
Chyba z chciwości niektórych manipulujących innymi ludźmi. Nie wiem czy to można jakoś uzasadnić brakiem czułości...

Coś ciężko mi się pisze.Chociaż tyle ze znalazłem siłę na wpis.
Nie to nie jest usprawiedliwienie.
 

 
Nadal męczy mnie problem z własną weną. Zgonie to na dni jakie teraz mamy bo nagle niespodziewanie podgrzało nam atmosferę i nie chce mi się jeszcze bardziej niż mi się nie chciało.

Nie o to chodzi, chyba. W każdym bądź razie nie do końca. Zawsze miałem problemy w ciągnięciu jakiejś rzeczy przez dłuższy czas, tudzież kłania się prowadzenie bloga.

Niema to jak pisać o tym jak to bardzo się komuś nie chce.
 

 
Jakaś inspiracja by się przydała co ?... Sęk w tym ,że to taka cwana istotka na którą większość ludzi niestety nie ma absolutnie żadnego wpływu, a jak już czasem niektórych kopnie brutalnie w tyłek to po prostu przekracza ona ich możliwości.

Pewnie, że jestem osobą właśnie taką[...].
Nie wiem jaki procent społeczeństwa w tych sprawach podziela moje odczucia, ale jednak tak szczerze. Zawsze czekam na jakąś wenę, inspiracje coś co mnie popchnie. Zdarza mi się czasem coś narysować, a jeszcze rzadziej coś napisać. Jednak uważam, że drzemie we mnie jakiś tam artysta.

Prawda. Dla artysty takiego ,który chce prosperować ogromnie liczy się silna wola, samozaparcie i chyba przedewszystkim wiara w siebie i w to co się tworzy.

Chciałem troszkę uogólnić. Oczywiście brak inspiracji nie dosięga tylko artystów.Absolutnie każdy człowiek ,który robi coś więcej niż wypełnianie podstawowych funkcji fizjologicznych jest narażony na potyczki z samym sobą. Brak weny, inspiracji... pewien rodzaj nudy. "Coś" takiego co człowieka bierze nawet gdy ma coś do roboty.
Hmmm...[...]
Ludzie szukają ogromnej ilości sposobów na walkę z tego typu nudą; jakieś akcje losowe, szukanie nowej muzyki, nowych ludzi, czegoś uskrzydlającego.

Teraz w okresie wakacji masy ludzi, zwłaszcza w wieku szkolnym popadają w tego typu nudę, mają ochotę by coś zrobić lecz jednocześnie nie. Jest to rodzaj przesilenia i co jest najśmieszniejsze pojawia się z powodu zbyt wielkiej ilości wolnego czasu.Młodzież spędzająca większość czasu przed komputerem najbardziej odczuje tą nudę.

Ja niestety należę do ludzi nudzących się wybitnie w wakacje, miedzy innymi zabijam czas blogiem i czasem poświęcanym na refleksje. Oczywiście chęć posiadania w miarę "żywego" bloga zmusza mnie to wymyślania tematów ,które mogłyby zainteresować nieszczęśników, którzy zatrzymali się na moim blogu.

To był/jest taki mój sposób na tę nudę.Dosyć się sprawdza ponieważ by robić coś co chcę muszę mieć samozaparcie.Istnieją ludzie jednak którzy łatwo ulegają inspiracji ale też równie łatwo zniechęcają się do nowych działań. Rada. Taka osoba po prostu musi sama się spróbować zrozumieć nawet jeśli myśli, że się rozumie to wcale tak nie musi być.

Wracając... do inspiracji tak?...
Artysta czy nie... brak weny dotyka kazdego nie tylko tych osób, które tworzą obrazy, rysunki, ksiażki czy wiersze. Dotyka ona Panią sekretarke,Pana na budowie, kolesia montującego nam kablówke czy ogrodnika. Człowiek popadający w rutynę popada często nieświadomie w lekką depresję, mało kto z niej wychodzi. Nawet jeśli twierdzisz, że depresja czy cokolwiek co nazwałem "depresja" zostało daleko w tyle. Mylisz się ,nie zwracamy na to uwagi, czlowiek uczy się z nią żyć. Może nie widać po nas samych ale jeśli macie odrobinę empatii porozglądajcie się; na ulicy w tramwaju czy w autobusie. Każdy o myśli o czymś przytłaczającym. Niektórzy się potrafią wyłączyć nie myślą o tym ale przez chwile. Potem wraca. Nie zasłaniajcie sobie oczu w ten sposób to nie jest rozwiązanie. Są ludzie, którzy pokonują swoją depresję w samotności i to wlaśnie najcześciej oni zauważają smutne ponure twarze pod waszymi maskami. Pomimo własnych trudów ,które sami przeszli chcą, i mają siłę pomagać tym, którym jeszcze się to nie udało. Rozejżyj się... Czy nigdy nie spotkałes/aś osoby, z którą dobrze Ci się rozmawiało? Osoby zupelnie obcej lub prawie obcej,a jednak udało jej się do Ciebie dotrzeć chociaż na sekundkę.
Takie osoby często są nieświadome w tym co robią, zazwyczaj od czasu do czasu nachodzi ich ochota niesienia pomocy. Takich osób jest coraz wiecej, i nie martwcie się. Chociaż ten świat juz zszedł na psy to takie postawy wyciagną go dużo wyżej niż był.
  • awatar Gość: nosh nie czytałem nic bo jestem nawalony ale jestem pod wrażeniem :*
  • awatar Madoka: Masz dobre patrzenie na świat :P. Z zachwytem przeczytałam całą notkę ^^.
  • awatar Jully: Świetnie opisane.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pytanie... czy to źle czy dobrze?.
Że szybko się zmieniam?
Rozwój ... Jak dla samego siebie do raczej wyśmienicie, poznaje siebie, poznaje świat...
Ale czy to dobrze dla znajomych i otoczenia? Przecież ciagłe przystosowywanie sie do jednej osoby mogło by byc uciążliwe ,a przecież każdy winien się rozwijac nie bedąc ograniczanym.Ja niechce byc niczyją granicą w rozwoju, niczyim ogranicznikiem ,żadnego rodzaju tamą. Chociaż może moje zmiany nie są ,aż tak bardzo zauwazalne w otoczeniu.

Miłośc jest krwawa nieprawdaż? Przecież jej symbolem jest serce, a serce krew tłoczy...
Nieprawdaż?
  • awatar Jully: Ograniczenie - najgorsze co może być. Raz się żyje. Raz kozie śmierć. Więc w dupie to wszystko ^ ^ Mądrzeeee.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witam, zawitałeś tu? Dziwne... cóż nie marnuj swojego czasu znajdź coś lepszego...
Pierwszy wpis... wydaje się trudny... albo może ja jestem tak ograniczony?

Nie,żebym nie lubiał ludzi... z reguły ludzie nie lubią mnie. Założyłem bloga bo często daje targać się emocjom... emocje? Prawda? To one zmuszają człowieka do nowych i często dziwnych rzeczy... Dajmy jakiś przykład... niech będzie pozytywny... Adam zakochał się w Ewie, nie był poetą, ale napisał wiersz by dac ujście własnym emocjom. Ewa dostała wiersz, zakochała się w Adamie. Żyli długo i szczęśliwie... Adam nigdy nie pisał wierszy, ale dał się ponieść emocjom i miał odwagę by dac Ewie wiersz, po rezultatach widac ,że wiersz był udany. Jednak emocje nie zawsze są pozytywne... Aktualnie ten świat w którym przyszło nam żyć jest aż nadto pesymistyczny - toczą się wojny, w wielu częściach globu panuje głód... Myślisz pewnie... "ale to już było"... fakt było i pewnie będzie... kiedyś też były wojny i zarazy, ludzie głodowali i umierali... z tym, że aktualnie jest drobna różnica, mamy środki masowego przekazu... ludzie wiedza o konfliktach na świecie...wcześniej wiedza ta była mocno ograniczona. Teraz gdy wiedza nadal są bierni, tak naprawdę kto się do końca przejmuje losem Tybetu czy dziećmi w Darfurze... Niewiele jest takich ludzi... Ten wiek schodzi na psy...